Zarejestruj się!
Wirtualne Mapy - społeczność turystów. Dołącz do nas aby czytać całość artykułów i komentować!
Ostatnio wyświetlane przez
  • Stefan Cebula
  • Elżbieta Głąb
  • maria Dzirba
  • Andrzej Dzirba

Jak zwiedzać świat statkami

Coraz więcej osób korzysta z wakacji oferowanych przez morskie linie wycieczkowe. To bardzo przyjemna i wygodna forma podróżowania i zwiedzania. Jednak dobrze jest – przed decyzją o zakupie takiej wycieczki – wiedzieć o niej więcej. Jest to bowiem turystyka dość specyficzna i jeśli popełni się błędy może okazać się dość kosztowna. Pomyślałem, że skoro mam już w tym względzie trochę doświadczenia to podzielę się nim z osobami, które być może na taką wycieczkę się zdecydują.


A naprawdę warto!!!!


I jeszcze jedna uwaga wstępna. Wszystkie poniższe informacje dotyczą włoskiej linii żeglugowej MSC Cruises. Organizacja i zwyczaje panujące na liniach innych armatorów mogą się nieco różnić od przedstawionej przeze mnie.


  


Wycieczkowce w porcie w Kadyksie


Ogromne statki wycieczkowe zwane potocznie kruzami (z angielskiego cruise – rejs) to prawdziwe pływające hotele. Zabierają od 1500 do 4000 pasażerów mieszkających w komfortowych kajutach. Na statkach są restauracje, bary, sale widowiskowe, baseny, jacuzzi, mini golfy a nawet boiska do gry w koszykówkę. Załoga liczy kilka tysięcy ludzi. Te kolosy mają 250 – 300 metrów długości. Pływają na trasach dookólnych, tzn. wypływają z portu do którego powracają na koniec rejsu po odwiedzeniu kilku interesujących miejsc. W każdym z portów do którego zawija statek jest czas od 6 do 11 godzin na zwiedzanie, po czym olbrzym rusza do następnego etapu podróży. Rejsy trwają zwykle siedem dni ale zdarzają się dłuższe.


Wyprawę należy rozpocząć od wyboru interesującej nas trasy. Jest to możliwe na stronach wyspecjalizowanych polskich firm turystycznych, np. rejsy.pl; niebieskamila.pl; namorzu.pl lub – dla osób bardziej zaprzyjaźnionych z Internetem i znających języki obce - bezpośrednio u armatorów statków: msccruises.com, nc.com, costacruises.com


Na tych stronach znajdziecie terminy, ceny i trasy rejsów oraz nazwy obsługujących je statków. Możecie również dokładnie „obejrzeć” każdy statek, bowiem linie dbają o to, aby informacja była jak najpełniejsza.


Większość linii wycieczkowych podaje informacje o rejsach z wyprzedzeniem co najmniej rocznym a nawet dłuższym. Pozwala to na spokojne zastanowienie się i właściwy wybór. Poza tym każdy z armatorów stosuje system dużych opustów cenowych, na ogół około siedmiu – ośmiu miesięcy przed terminem rejsu. Zwykle jest to kilka dni w czasie których można taki wybrany rejs kupić już za 50% normalnej ceny.


 Jeśli zatem zdecydujecie się już na tego rodzaju wakacje należy uważnie śledzić portale armatorów i biur podróży aby nie przegapić okazji. Możecie kupić wycieczkę z polskim pilotem – za większe pieniądze – lub indywidualnie, znacznie taniej.


Kupujecie – podobnie jak w każdym hotelu – nie miejsce lecz całą kabinę. Kabiny są różne. Od apartamentu, poprzez kabinę z balkonem, kabinę z oknem aż do najbardziej skromnej wewnętrznej kabiny bez okna. Ceny zależą od rodzaju kabiny. Zwykle w rejsie np. 7 dniowym kabina z oknem kosztuje około 1200 Euro. Jednak w promocji można ją kupić już za 750 Euro lub nawet 450 Euro. Jakie kabiny kupować? Moim zdaniem najlepsze są kabiny z oknem na morze. Są sensowne cenowo i dają przyjemność bezpośredniego, wizualnego kontaktu z wodą. Wprawdzie i tak niemal cały  czas spędza się na jednym z dwunastu czy trzynastu pokładów ciesząc się rozmaitymi atrakcjami. Ale miło jest budzić się widząc za oknem falujące morze. Kabiny wewnętrzne, bez okna mogą przyprawić o uczucie klaustrofobii. Wprawdzie zamiast okna znajduje się w nich zwykle duże lustro, powiększające optycznie pomieszczenie ale bardziej przypomina to chińską torturę niż pokój w którym można wypocząć. Z kolei kabina z balkonem jest dobra dla osób podróżujących we dwoje. Można wtedy spędzać romantyczne chwile siedząc na balkonie podziwiając wschody lub zachody słońca. Skądinąd można to robić równie przyjemnie z jednego z odkrytych pokładów. Jeśli popłyniecie z przyjaciółmi uważam kupowanie kabiny z balkonem za lekko bezsensowne.


  Widok z okna kabiny


 Skoro już zdecydowaliście się i wykupiliście rejs, w momencie wpłaty zaliczki – zwykle 30% - otrzymacie pokwitowanie oraz przydzielony numer kabiny. Zwykle pierwsza z czterech cyfr numeru kabiny oznacza numer pokładu. Możecie teraz wejść na stronę armatora, odszukać statek, którym popłyniecie i na planach poszczególnych pokładów odnaleźć waszą kabinę i jej położenie w stosunku do pozostałych pomieszczeń statku, klatek schodowych, itp.


Przed wyjazdem z domu do portu startu warto zastanowić się nad formami zwiedzania poszczególnych miejsc, do których wasz statek będzie zawijał. Jeśli jest to miasto, sprawa jest prosta. Nie robicie nic poza poznaniem informacji o ciekawych miejscach czy zabytkach do zwiedzania. Jeśli jednak macie w planach zawinięcie np. na Maderę, Majorkę, Teneryfę, Ibizę czy inną niewielką wyspę warto zastanowić się nad rezerwacją samochodu w jednej z wypożyczalni w mieście. Dlaczego warto – o tym dalej. Kolejną sprawą do załatwienia jeszcze w kraju jest założenie konta w Euro i wpłacenie na nie pewnej sumy walut kupionych w kantorze. Zwykle wystarcza 400 - 700 Euro na dwie osoby. Dla bardziej oszczędnych może być mniej. Istotne jest otrzymanie z banku karty – może być debetowa – ale z wypukłym nadrukiem. Dzięki takiej operacji oszczędzimy niemałą sumkę na przelicznikach kursowych. Płacenie za granicą kartą z konta prowadzonego w kraju w złotych to strata znacznych środków. Dla przykładu: podczas gdy w Polsce w kantorze jedno Euro można było kupić za 4,20 zł na statku przeliczano je po 4,70 zł za Euro. Podobnie jest w odwiedzanych miastach, w barach czy sklepach.


Mniej więcej miesiąc przed wypłynięciem na skrzynkę pocztową (e-mail) otrzymacie prośbę o uzupełnienie całości wpłaty za rejs a po jej dokonaniu – na tydzień przed wyjazdem - vouchery potwierdzające wynajęcie kabiny. Zwykle jest do nich dołączona kartka, z której w prosty sposób robicie przywieszkę bagażową. Jest na niej nazwa statku, numer kabiny i inne istotne informacje.


I już możecie ruszać w drogę.


  


Otwarty pokład MSC Sinfonia. W tle Genua.


 Cruzy wypływają z różnych portów. Włoskie, najbardziej popularne linie na Morzu Śródziemnym operują zwykle z Genui, Civitaveccia (to Rzym) lub Wenecji. Tej ostatniej nie polecam z uwagi na częste protesty mieszkańców, którzy okupują terminal statków wycieczkowych i blokują do niego drogi. Według nich ogromne wycieczkowce niszczą lagunę i zabytki miasta. Mają rację!


Do Rzymu latają tanie linie więc nie ma kłopotu. Inaczej jest z Genuą czy Wenecją. Tam leci się z przesiadką. Albo Air France przez Paryż albo Lufthansą przez Frankfurt. A to już kłopot i znacznie wyższe ceny biletów. Ja rozwiązuję problem w ten sposób, że kupuję bilet do Mediolanu gdzie latają tanie linie a potem albo pociągiem (np. do Genui z Mediolanu można kupić bilet za 32 Euro w tym przejazd z lotniska Mediolan Malpensa do dworca kolejowego Mediolan Centralny) albo wynajętym a wcześniej zarezerwowanym samochodem z lotniska w Mediolanie. Ten drugi sposób jest sensowniejszy w przypadku podróży np. czterech osób. Wtedy koszt wynajęcia takiego samochodu wynosi około 18 Euro na osobę.


Uwaga! Warto podróż do portu wypłynięcia odbyć dzień przed wyruszeniem statku w rejs. Dzięki temu unikniecie stresu związanego z obawą, że: samolot nie zdąży na przesiadkę, będzie strajk na którymś z lotnisk, nie wylecicie bo w Warszawie czy Krakowie będzie mgła, zepsuje wam się samochód, itp. Pamiętajcie! Żelazną zasadą wycieczkowców jest: nie czekamy na spóźnionych pasażerów, choćby to było tylko 10 minut! Głupio byłoby zostać na pustym nabrzeżu z walizami… Lepiej więc zarezerwować jakiś tani hotel przy porcie i przyjechać czy przylecieć dzień wcześniej. Przy okazji wieczorem można zwiedzić Genuę czy Wenecję.


Cruzy zwykle odpływają około godziny 18:00, zaś przyjmowanie pasażerów na pokład rozpoczyna się od godziny 12:00. Ponieważ jednak kabiny są gotowe na przyjęcie nowych pasażerów od godziny 14:00 nie ma sensu meldować się przed tą godziną, bo spędzicie sporo czasu siedząc na statku w jakimś barze zanim wejdziecie do przydzielonej kabiny.


Jesteście więc w porcie a raczej terminalu cruzów. Jeśli dojeżdżacie do niego taksówką nie zdziwcie się, bo natychmiast po wyjściu z auta i wyładowaniu bagaży zostaniecie otoczeni przez ludzi, którzy te bagaże będą wam odbierać. Jeśli dojdziecie piechotą z pobliskiego hotelu spotka was to samo. Czasem ci ludzie mają uniformy linii wycieczkowych, czasem nie. Zabierają wasze walizy i nic nie możecie na to poradzić. Nie dostaniecie żadnego pokwitowania, jakie np. obowiązuje w liniach lotniczych. Po prostu rozstajecie się z nimi i już. Zobaczycie je po kilku godzinach pod drzwiami waszych kabin. W tych nerwowych dla większości chwilach (nikt nie lubi gdy mu bez potwierdzenia zabierają jego walizki) nie zapomnijcie, że nie możecie z rąk wypuścić: dokumentów rejsu, czyli voucherów, kart kredytowych, dowodu osobistego lub paszportu. Będą wam potrzebne do odprawy.


Kiedy już pozbawią was bagaży przechodzicie do sali terminala, aby dopełnić formalności odprawy. Nie przerażajcie się długą kolejką oczekujących. To w końcu 2000 lub więcej pasażerów. Jednak stanowisk odpraw jest kilkanaście a niekiedy kilkadziesiąt, wszystko idzie bardzo sprawnie i szybko. Nad tym, abyście się nigdzie nie pogubili czuwają pracownicy linii, pokazując wam jak macie się poruszać.


Przy stanowisku odprawy podajecie pracownikowi voucher, dokument osobisty i swoją kartę kredytową. Najlepiej taką z wytłoczeniami. Pracownik sprawdza szybko dokumenty i robi wam fotografię twarzy. Otrzymujecie tzw. kartę pokładową, która jest waszą przepustką do statkowego „raju”. Od tej pory przebywając na statku zapomnijcie o paszporcie, dowodzie osobistym, gotówce czy swoich kartach płatniczych. Karta pokładowa zastępuje wszystkie te rzeczy. Będziecie nią płacić za wszystkie towary i usługi dostępne na statku. Będziecie nią otwierać drzwi waszej kabiny. Będziecie ją pokazywać każdorazowo ochronie przy wejściu na statek i w momencie zejścia. Wyjątkiem jest kasyno w którym trzeba płacić gotówką. Jednak i tu na niektórych statkach można korzystać z karty. Zeskanowany kod paskowy na karcie pokaże pracownikowi ochrony na monitorze waszą twarz sfotografowaną w trakcie odprawy. Będzie wiedział czy ma do czynienia z właściwą osobą. Uwaga: podczas takich czynności należy zdjąć czapkę, jeśli ją macie na głowie i założyć lub zdjąć okulary w zależności od tego w jakiej wersji byliście fotografowani. Uwaga: Karta ma swój limit finansowy określony na podstawie limitu waszej karty kredytowej. Gdy zechcecie go przekroczyć grzeczny pracownik statku wstrzyma zakup i poprosi was o uzupełnienie limitu w gotówce lub z innej karty kredytowej. Na karcie pokładowej są podane wasze dane osobiste, numer kabiny, zmiana kolacyjna (pierwsza lub druga) oraz numer stolika w restauracji. Uwaga: karty nie należy trzymać w pobliżu telefonu komórkowego lub tabletu. Może nastąpić wtedy uszkodzenie paska magnetycznego i karta przestaje działać. Należy wówczas pójść do głównej recepcji statku i poprosić o wymianę. Trwa to bardzo krótko i po sprawdzeniu danych karta zostaje wymieniona na nową. Niestety, wszystkie dane dotyczące dotychczasowych zakupów pozostają w bazie danych. Uwaga! Nigdy nie wychodźcie z kabiny bez karty pokładowej! Nawet jeśli wychodzicie z mężem (żoną), przyjacielem (przyjaciółką). Każde z was powinno szybko nauczyć się, że pierwszą i podstawową rzeczą wychodząc z kabiny jest sprawdzenie czy mam przy sobie kartę!


Dodatkowo przy odprawie dostaniecie kartę w kolorze czerwonym z numerem kabiny. Będzie ona służyć jednorazowo do uczestnictwa w próbnym alarmie.


 Przy stanowisku odpraw zostajemy zakwalifikowani do jednej z kilku grup językowych. Nie ma wśród nich języka polskiego! Zwykle ta kwalifikacja odbywa się na zasadzie kilku pierwszych słów w jakich porozumiewamy się z obsługującym pracownikiem. Od tej pory wszystkie informacje (gazetka pokładowa, menu w restauracji, grupa wycieczkowa) docierające do nas będą podawane w tym właśnie języku.


Po tych formalnościach możecie przejść do „rękawa” prowadzącego na statek, poddać się kontroli z wykrywaczem metalu (jak na lotnisku) i już jesteście wewnątrz. Na ogół przy pierwszym wejściu, na każdym pokładzie oraz na każdej klatce schodowej stoją przedstawiciele załogi. Po pokazaniu im karty pokładowej wskażą wam kierunek poruszania się. To ważne, bowiem przy tej ilości pokładów, klatek schodowych, rozmaitych zakamarków łatwo się zgubić. A ponieważ statek ma co najmniej 250 metrów od dzioba do rufy takie samodzielne szukanie kabiny może się skończyć ponadkilometrowym spacerem korytarzami. Gdy już znajdziecie waszą kabinę, otwieracie kartą pokładową drzwi i spokojnie czekacie na bagaże. Bagażowi zwykle stawiają je pod drzwiami więc warto co 10-15 minut sprawdzać, czy są już doniesione. No i bez nerwów! Zdarza się, że na bagaże możecie czekać nawet dwie godziny. To normalne. Jednak nie słyszałem o przypadku aby nie zostały przyniesione przed wypłynięciem statku w rejs.


  


Korytarz na pokładzie kabin pasażerskich


 Kabiny są wygodne choć niewielkie. Te z oknem mają zwykle 12 m. kw. Znajdują się w nich dwa łóżka połączone w jedno lub oddzielne (zadawalający was układ załatwicie przy pierwszym kontakcie ze stewardem), biureczko z krzesłem, fotelik, dwa lustra i szafę o konstrukcji pozwalającej spokojnie rozpakować dwie wypełnione duże walizy oraz małą lodówkę z mini barem. Jest sejf zamykany kodem. Jest oczywiście łazienka z prysznicem, umywalką i sedesem wyposażonym w próżniową spłuczkę. No i telefon z którego możecie się połączyć np. z przyjaciółmi w innych kabinach lub w razie potrzeby wezwać pomoc medyczną.


Przed wypłynięciem ogłaszany jest próbny alarm, na który muszą zgłosić się wszyscy pasażerowie. Dlatego warto po wejściu do kabiny uważnie przyjrzeć się informacjom na wewnętrznej stronie drzwi. Jest tam precyzyjnie narysowana droga waszej ewakuacji z kabiny na otwarty pokład z łodziami ratunkowymi. Macie z góry przydzieloną łódź a miejsce waszej zbiórki oznaczone jest dużą literą np. „Q”. Gdy usłyszycie sygnał alarmu (na ogół siedem krótkich i jeden długi buczek lub syrena) bierzecie kamizelki ratunkowe umieszczone w najwyższej części szafy oraz czerwone karty otrzymane przy odprawie i spokojnie idziecie na miejsce zbiórki. Nie należy korzystać z wind, bo są one oblężone. Wszyscy chcą szybko dostać się do swoich łodzi. Gdy już znajdziecie się na właściwym miejscu przedstawiciele załogi pokażą wam jak założyć kamizelki, odbiorą czerwone karty po czym będziecie ustawieni w szeregi i wysłuchacie długiej instrukcji w pięciu językach z głośników na pokładzie. Cała ta procedura jest czystą formalnością i na dobrą sprawę przypomina każdorazowe prezentowanie przez stewardesy samolotowe informacji o tym gdzie są wyjścia awaryjne i jak chwytać maskę tlenową. Niby wszyscy to wiedzą ale przepisy przepisami i wysłuchać trzeba. Uwaga Nie próbujcie ominąć tej procedury pozostając w kabinie. Czerwone karty po alarmie są skrupulatnie odczytywane przez komputer i szybko wyłapywane są osoby, które zlekceważyły szkolenie. Będą one grzecznie ale stanowczo poproszone o jego odbycie w innym czasie.


 


W czasie próbnego alarmu


 Po alarmie i rozpakowaniu bagaży możecie przespacerować się po pokładach zapoznając się ze statkiem. Informacja wizualna na statku jest perfekcyjna i dobrze jest poświęcić kilkanaście minut na zapoznanie się z nią. Na ogół, choć mogą tu być spore odstępstwa, kabiny pasażerów zajmują pokłady od 7 do 10. Pokłady 11, 12 i ewentualnie wyższe to obszary rekreacyjne oraz bary na odkrytych pokładach, baseny, mini golfy, itp. Pokłady 5 i 6 to zwykle restauracje i bary wieczorno-nocne, kasyno oraz sklepy. Niemal w każdym z barów wieczorami jest prezentowana muzyka na żywo a niektóre posiadają parkiety taneczne. W dziobowej części statku mieści się sala widowiskowa. Pokłady poniżej 5 przeznaczone są dla załogi statku i tu wstęp pasażerów jest zabroniony. Na przejściach stoją barierki i napis „Crew Only!” Poszczególne pokłady połączone są kilkoma klatkami schodowymi rozmieszczonymi wzdłuż statku z wygodnymi dwubiegowymi schodami i windami. Uwaga: na pokładach z kabinami pasażerów, na klatkach schodowych i korytarzach nie macie widoku na zewnątrz i trudno jest ocenić gdzie jest dziób a gdzie rufa statku. Dlatego dobrze jest spojrzeć na plansze umieszczone przy wejściach do korytarzy, gdzie te elementy statku są właściwie pokazane. A jest to bardzo pomocne przy odnajdywaniu odpowiedniego kierunku.


Waszą kabiną zajmuje się przydzielony steward (lub stewardesa). Przed południem ściele łóżka i sprząta kabinę. Wieczorem, gdy jesteście na kolacji przygotowuje łóżka do spania i uzupełnia mini bar, co zwykle sprowadza się do ustawienia butelek wody mineralnej. Stewarda spotkacie kilka razy dziennie, gdyż nieustannie krząta się on w pobliżu waszej kabiny. Możecie go prosić o różne rzeczy lub zgłosić mu ewentualną awarię. Zawsze jest grzeczny  i szybko załatwia każdy problem. Nie jest to obowiązkowe, ale zwyczajowo co wieczór przed wyjściem na kolację zostawia mu się na łóżku 2 Euro jako napiwek. Jeśli położycie monety w innym miejscu nie ruszy ich uznając, że nie są przeznaczone dla niego.


Wykupując kabinę macie zapewnione całodzienne a nawet całonocne wyżywienie oraz dostęp do wszystkich rozrywek na statku z wyjątkiem kasyna, Spa i usług typu fryzjer, pralnia. No i niestety napojów alkoholowych a nawet bezalkoholowych w barach.


  


Kabina przygotowana przez stewarda do spania.


 Śniadania w godzinach od 07:00 do 10:00 możecie jeść w restauracji lub w barze. Wprawdzie restauracja zapewnia komfort obsługi przez kelnerów ale sugeruję spożywanie wszystkich posiłków – z wyjątkiem kolacji - w barze samoobsługowym typu „szwedzki stół”. Wybieracie co chcecie jeść, załatwiacie sprawę szybko i bez problemów związanych z tłumaczeniem skomplikowanych nazw potraw na język polski. Wybór dań jest naprawdę ogromny. Od godziny 12:00 do 16:00 możecie skorzystać z posiłków lunchu. Tu też lady z potrawami zadziwiają obfitością a nawet te najszybciej znikające są natychmiast uzupełniane przez obsługę.


 


Restauracja Il Galeone na MSC Sinfonia.


 Kolacje są wydawane w dwóch turach: o 18:30 i o 21:30. Tu już wyboru miejsca nie ma i trzeba odnaleźć swój stolik w przydzielonej restauracji. W sytuacji, gdy np. rozdzielono was z przyjaciółmi możecie pierwszego dnia pójść do szefa sali i poprosić go zmianę stolika czy pory kolacji. Jeśli tylko będzie miał możliwość na pewno spełni waszą prośbę. Kolacje trwają długo i związane są z pewną celebrą. Jest kilka dań do wyboru. Jeśli nie znacie jakiegoś sensownego języka poza polskim może być problem, bo menu w języku polskim nie ma. Wtedy pozostaje kuchnia pełna niespodzianek, czyli wybór potraw na chybił trafił. Czasami na statku znajduje się polska grupa z polskim pilotem. Wtedy na ogół mają kartki z polskim tłumaczeniem menu i możemy o takie poprosić. Wracając do terminu kolacji, sugerowałbym termin pierwszy. Ta tura kończy się około 20:30 i jest czas żeby pójść do baru na drinka, posłuchać muzyki, potańczyć, odwiedzić salę widowiskową (spektakl dla tej tury rozpoczyna się o 21:30) i około 23:30 udać się do kabiny na spoczynek. Kolacja jedzona w drugiej turze jest dobra dla osób kochających nocne życie i rozrywki trwające niemal do rana.


Przez całą dobę można pójść na pizzę, napić się kawy lub wody z dystrybutora.


 


Bar na otwartym pokładzie wieczorem.


 A teraz zasadnicza uwaga. Wprawdzie kabinę na statku, nawet najbardziej luksusowym możecie mieć za stosunkowo małe pieniądze ale armator dba aby wszystkie pozostałe wycieczkowe przyjemności zwróciły mu stratę jaką poniósł sprzedając kabinę za grosze. Dlatego ostrożnie korzystajcie z karty pokładowej. Ceny w barach są dość wysokie. Np. małe piwo kosztuje 2,90 Euro, duże 5,90. Gin z tonikiem 6,80 Euro, 30 g whisky Jack Daniels 7,5 Euro. Ceny są jednakowe, obojętnie czy zamawiamy drink w eleganckim barze czy na wiklinowych krzesłach na otwartym pokładzie. Do zasadniczej ceny napoju doliczane jest automatycznie 15% kosztu serwisu. Ponieważ ceny alkoholi są dość wysokie nic dziwnego, że armator zastrzega sobie, iż nie wolno na pokład wnosić jakiegokolwiek alkoholu kupionego poza statkiem. Ten przepis jest doprowadzony niemal do absurdu, bo nawet alkohol kupiony w sklepie duty-free na wycieczkowcu jest od razu zabierany do depozytu. Przy każdym powrocie z miasta na statek będziecie prześwietlani niczym na lotnisku a znaleziony alkohol powędruje do statkowego depozytu. Oddadzą go wam na koniec rejsu, gdy będziecie ostatni raz schodzić na ląd. Jest jeden wyjątek od tej reguły. W niektórych portach (np. Barcelona czy Malaga) sklepy duty-free są w terminalach cruisów i  przechodzi się do nich już po kontroli „bombowo-alkoholowej”. Wtedy spokojnie można kupić co tam kto potrzebuje i raczyć się dowoli w swojej kabinie. Nie radzę wynosić z niej alkoholu np. do baru bo wszyscy kelnerzy(ki) są znakomicie przeszkolone i bez wahania odkryją, że pijecie płyny, których nie zamawialiście. A wtedy jest sporo przykrości.


Każdy zakup na statku odbywa się w ten sposób, że po zamówieniu kelnerka (sprzedawca, recepcjonista, itp.) odbiera od was kartę pokładową. Po przyniesieniu zamówienia do stolika (lady) oddaje wam kartę oraz dwa pokwitowania, z których jedno podpisujemy i oddajemy obsłudze.


Kartę i kopie pokwitowania zatrzymujemy. Tak jest w barach, sklepach, recepcji, wszędzie tam gdzie płacimy naszą kartą pokładową.


Każdego wieczoru steward kładzie wam na łóżko (czasem wrzuca przez szparę pod drzwiami) gazetkę pokładową z programem na następny dzień. Gazetka jest w języku do jakiego zostaliście przypisani w momencie pierwszej odprawy. Oczywiście w porozumieniu z waszym stewardem możecie to zmienić w każdej chwili. W gazetce znajdziecie: informacje nawigacyjne, czyli koło jakich ciekawych miejsc będziecie przepływali i o której godzinie, program artystyczny w każdym z barów i w sali widowiskowej, godzinę przypłynięcia i wypłynięcia z kolejnego portu z podaniem dokładnej ostatecznej godziny do której pasażerowie będą wpuszczani na pokład, program wydarzeń na pokładzie takich jak nauka tańca czy konkursy z nagrodami, godziny posiłków, a także – co dość ważne – rodzaj ubioru polecanego na kolację. Na statkach MSC są to trzy rodzaje strojów: casual czyli zwykły, co oznacza, że można przyjść nawet w T-shirtcie, gala czyli strój odświętny, polecany garnitur, krawat i odpowiednie obuwie, panie w strojach wieczorowych oraz theme party z określeniem czego dotyczyć ma strój. Może to być white party – należy przyjść z elementem białym lub italian party z elementami kolorystyki flagi włoskiej albo cokolwiek innego. Jedna z kolacji to tzw. gala kapitańska. Polega to na tym, że wchodząc na salę restauracyjną otrzymacie uścisk dłoni kapitana i fotograf zrobi wam z nim zdjęcie. Będziecie je mogli kupić potem w specjalnym stoisku (patrz poniżej). Oczywiście te wskazówki nie są wymogami bezwzględnymi i nikt nie wyrzuci was z restauracji, jeśli na wieczór typu gala przyjdziecie w dżinsach. Tyle tylko, że na tle reszty uczestników możecie się wtedy czuć mało komfortowo. Tak, że lepiej jakąś porządną marynarkę, spodnie i krawat oraz wieczorową lub koktajlową sukienkę jednak zapakować do walizki.


 


Otwarty pokład.


 Nie ma co ukrywać. Na statku organizatorzy rejsu zrobią wszystko, żebyście wydali jak najwięcej pieniędzy. Służą do tego między innymi fotografie, które możecie kupić w specjalnej części statku. Fotografowie kręcą się wszędzie. Robią wam zdjęcia jak wchodzicie pierwszy raz na statek, na próbnym alarmie, jak siedzicie przy stole, jak jesteście w barze, wszędzie… Właściwie żaden z nich nie pyta się czy chcecie mieć taką pamiątkę. Potem setki tych fotografii jest  wystawione w specjalnych gablotach. Uczciwie mówiąc zdjęcia są doskonałe technicznie i robią wrażenie swoją jakością. Odnajdujecie swoją fotkę, zapamiętujecie numer i kupujecie przy specjalnym stoisku. Cena powala na kolana – od 15 do 45 Euro za sztukę w zależności od wielkości. Często profesjonaliści statkowi wykonują doskonałe fotomontaże, którym trudno się oprzeć. Sam dałem się skusić takiemu, na którym wraz z żoną jesteśmy wmontowani w okładkę tygodnika „Time” z napisem „nowy, przyszły prezydent!”. Jednak z uwagi na ceny tych fotografii proponowałbym wstrzemięźliwość i przechodzenie obok zdjęć bez emocji. W końcu możemy sobie podobne zrobić własnym aparatem.


 


 Nauka tańca na pokładzie basenowym.


 Podobnie jest z wycieczkami statkowymi. W każdym z portów, które odwiedza w swoim rejsie statek są organizowane autokarowe wycieczki z przewodnikiem po mieście lub jego okolicach. Informacje o tych wycieczkach otrzymacie w codziennych gazetkach statkowych lub w specjalnej recepcji wycieczkowej, gdzie również można się na nie zapisać.  Tworzone są grupy językowe. Grupy wsiadają do przydzielanych autokarów i w drogę. Wydawać by się mogło, że to idealna forma poznawania obcych miast. Jednak wycieczki kosztują bardzo drogo, od 45 do 100 euro od osoby za jedną taką wycieczkę, która z reguły nie trwa dłużej niż trzy, cztery godziny. I do tego nie macie żadnej gwarancji, że zrozumiecie co przewodnik mówi do was po angielsku lub niemiecku. Jeśli jesteście w cztery osoby znacznie taniej i sensowniej jest wynająć taksówkę, których pełno stoi w każdym porcie tuż po wyjściu z terminalu lub trapu. Za 60 Euro taksówkarz obwiezie was po całym mieście i pokaże wszystko co najciekawsze. A np. na Gran Canarii za 100 Euro pojedzie nawet kilkadziesiąt kilometrów w głąb lądu. Taksówki są różne cztero- i ośmioosobowe, więc każdą konfigurację można stworzyć a wychodzi kilkakrotnie taniej niż statkowe wycieczki. Można również – i to jest moja metoda – przed wyjazdem opracować plan zwiedzania i zarezerwować przez Internet samochód w rent-a-car w każdym z portów. Wypożyczalnie można znaleźć w bezpośrednim pobliżu terminala lub nabrzeża. Samochód dla czterech osób na cały dzień kosztuje 45 – 50 Euro. Dla ośmiu – 100 Euro. To znacznie taniej niż wycieczka.


Czasami miejsce cumowania statku jest oddalone od centrum miasta o kilka kilometrów. Wtedy linia żeglugowa organizuje tzw. shuttle-busy czyli autobusy jeżdżące wahadłowo na linii statek – centrum miasta - statek. Bilet na taki autobus kupujecie w recepcji i kosztuje on w zależności od długości trasy od 8 do 18 Euro. Ale i w tym przypadku znacznie bardziej opłaca się jechać taksówką.


 


 Spokojny wieczór na rufie. Wtedy  słychać tu tylko szum wody wyrzucanej przez śruby statku.


 Warto również wiedzieć o systemie w jaki odbywa się zakończenie rejsu i ostatnie zejście na ląd. To skomplikowana operacja logistyczna biorąc pod uwagę ilość osób, które jak najszybciej muszą opuścić statek, tak aby obsługa zdążyła wysprzątać kabiny i rozpocząć od godziny 12:00 przyjmowanie pasażerów na następny rejs.  Tak więc wieczorem, w przeddzień wyjścia pasażerów ze statku znajdziecie na łóżku przywieszki bagażowe w określonym kolorze. Mogą być dodatkowo oznaczone numerem, np. lilac 2 (czyli liliowy 2). Jednocześnie w codziennej gazetce z tego wieczoru odnajdziecie informację o której godzinie i w którym miejscu nastąpi następnego dnia rano zbiórka waszego „koloru”. Wieczorem należy się ostatecznie spakować, na każdym bagażu umocować przywieszkę i wystawić bagaże przed drzwi. Kiedy się obudzicie bagaży już nie będzie. Kabinę należy opuścić – w zależności od statku – do godziny 7:00 lub 8:00. Czas pomiędzy opuszczeniem kabiny a spotkaniem „koloru” możecie spędzać w dowolnym barze lub pokładzie. Gdy przychodzi czas waszej grupy ustalony w gazetce, spotykacie się w umówionym miejscu i na znak opiekuna grupy udajecie się do wyjścia. Następuje ostatnie sprawdzenie waszej karty pokładowej i …. do następnego rejsu. W terminalu odnajdujecie swój bagaż, który jest poustawiany w kolorowych grupach, zabieracie go i możecie spokojnie udać się do domu. Ten moment następuje zwykle pomiędzy 10:00 a 11:00. To informacja pozwalająca wam sensownie zaplanować np. powrotny lot do Polski.


 


 Z pokładu łodziowego najprzyjemniej jest obserwować morze.


Jest się tak blisko wody, że w burzliwy dzień można poczuć bryzgi na twarzy.


 Pozostaje powiedzieć o jeszcze jednym, ostatnim już szczególe. Najmniej przyjemnym. Otóż ostatniego wieczora, około 23:00 wrzucą wam przez szparę pod drzwiami kartki – zwykle w kolorze różowym. Jest na nich spis wszystkich waszych transakcji dokonanych na statku w czasie całego rejsu. Z podsumowaniem. Teraz już będziecie wiedzieć jak poszaleliście z kartą pokładową. Ta suma zostanie automatycznie zdjęta z waszej karty kredytowej. Dodatkowo może zostać zablokowana na około 10 dni pewna kwota na poczet ewentualnych zniszczeń, jakich dokonaliście w kabinie. Jeśli ich nie było suma zostanie odblokowana.


 I to chyba wszystkie informacje, które – być może - pozwolą wam na swobodniejsze poruszanie się w zawiłych zwyczajach panujących na pokładzie. Spędzicie miły czas na zabawie i zwiedzaniu. Otoczeni będziecie atmosferą luksusu, doskonałej troskliwej opieki i dobrej rozrywki. A gdy już poczujecie się zmęczeni zawsze możecie znaleźć azyl spokoju na pokładzie lub rufie, gdy wieczorem jest cicho, słychać jedynie szum fal a w blasku księżyca morze lub ocean wygląda tajemniczo ale zawsze przepięknie.  


To jedyny sposób zwiedzania ciekawych miejsc, przy którym codziennie jesteście gdzie indziej a nie musicie rozpakowywać i pakować bagaży, znosić ich z hotelu do samochodu czy autokaru. To hotel porusza się z wami!


 


 


 


 




 


 


Zerknij na obrazek ...
Reload Image
... i wpisz cyferki, które widzisz w pole powyżej